sobota, 5 maja 2018

Alek Rogozinski "Kto zabił Kopciuszka"

Alek Rogoziński "Kto zabił Kopciuszka"
"Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód, by zabić.

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…


 "Kto zabił Kopciuszka" to już 3 opowieść o przygodach Róży Krull.
Wielki bal charytatywny, same elity, wśród nich Lilian, młoda gwiazdka piosenki, bardzo ostatnio popularna i równie znienawidzona w towarzystwie, jako że to osóbka wyjątkowo wredna, która każdemu z obecnych zdołała zrobić jakieś świństwo. Gaśnie na chwilę światło, a gdy się zapala Mario, znany z poprzedniej opowieści o Róży Krull youtuber, specjalista od makijażu stoi z nożem w ręku nad trupem Lilian. Policja oczywiście przyjmuje rozwiązanie najprostsze - to Mario jest mordercą i zostaje aresztowany. Róża, autorka poczytnych kryminałów, szukająca na balu inspiracji do nowej książki oczywiście nie wierzy w winę Maria i postanawia znaleźć mordercę, wbrew zakazom komisarza Darskiego, prywatnie narzeczonego Betty, agentki Róży. Czy nagła śmierć księdza z pobliskiej parafii i zamach na życie Cecylii Jodełki, gosposi Róży mają związek ze śmiercią młodej piosenkarki? Czy Róży uda się znaleźć mordercę? Dlaczego zginęła Lilian? Wartka akcja, dowcipne dialogi powodują, że książkę czyta się szybko, za szybko, bo na następną trzeba znowu zbyt długo czekać. W czasie lektury zastanawiamy się także jakie znane postacie kryją się za osobami dramatu, no i na ile  Róża jest alter ego Alka :) Tak więc książkę oczywiście polecam i niecierpliwie czekam teraz na następną, no i na otwarcie kawiarni Pepe, nie tylko w książce, bo z pewnością będzie to miejsce w którym będzie można pysznie zjeść i spotkać się na pogaduchy z Alkiem.




niedziela, 29 kwietnia 2018

Julita Strzebecka "Nakarm mnie"

Julita Strzebecka "Nakarm mnie"
Joannę poznajemy w czasie, kiedy walczy ze swoją słabością – objadaniem się.
W wyniku kilku decyzji i zbiegów okoliczności kobieta spotyka na swojej drodze Wiktora. Mężczyzna osacza ją...
Wiktor – lekarz bariatra, początkowo ukrywa swoje preferencje. Należy on do specyficznej grupy społecznej zwanej feedersami (wypasaczami, tuczycielami, dokarmiaczami). Traktują oni kobiety jak przedmioty – nośniki fetyszu, jakim jest tłuszcz. Manipulują nimi, czynią z nich kaleki, a wszystko po to, żeby zaspokoić własne, wypaczone potrzeby. 


"Nakarm mnie"  to debiut Julity  Strzebeckiej, mocny debiut muszę przyznać. Niby większość z nas  z nas słyszała coś o feedersach, czyli wypasaczach, ale tak raczej na pograniczu bajek, no bo kto chciałby być grubym potworem, który najada się do granic możliwości, nie może się o własnych siłach ruszać, a tym bardziej kogo normalnego taki potwór mógłby podniecać?
Joanna jest kobietą na stanowisku, dobrze sytuowaną, docenianą w pracy, która ma jednak pewną słabość - jedzenie, bez umiaru pochłania słodycze i nie tylko, którymi objada się, próbując w ten sposób rekompensować sobie brak życia osobistego, samotność. Wiktor to lekarz bariatra, czyli specjalista pomagający pacjentom walczyć z nadmierną wagą, przy czym  jego prywatne preferencje zdecydowanie kolidują z zawodowymi, bo Wiktor jest feedersem. Joanna nie radząc sobie ze swoim uzależnieniem, które nie tylko szkodzi jej wyglądowi, ale i wpływa rujnująco  na zdrowie postanawia poszukać pomocy w poradni bariatrycznej, niestety ma pecha i trafia na Wiktora. Wiktor pod pozorem pomocy próbuje uzależnić od siebie Joannę, przekonać ją, że tylko tyjąc zyskuje na urodzie, może być kochana. Czy mu się to uda? Aby się tego dowiedzieć warto przeczytać książkę, chociaż nie jest to łatwa lektura, opisy pasienia nieszczęsnych podopiecznych przez feedersów budzą niesmak i obrzydzenie, normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć mechanizmów takiego działania, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy modna jest szczupłość, ludzie wiecznie katują się dietami, gimnastyką. Nie powiem, ja też kocham słodycze, ale na pewno nie zjadam ich w takich ilościach, a lektura książki mocno mi dała do myślenia, przeczytajcie, polecam!

Przeczytane w 2017

Bez fajerwerków, ale te mnimalne 52 książki w roku, zgodnie z wyzwaniem daję radę.
A więc przeczytałam:
1. Karolina Wilczyńska "Stacja Jagodno 1. Zaplątana miłość"
2. Karolina Wilczyńska "Stacja Jagodno 2. Marzenia szyte na miarę"
3. Karolina Wilczyńska "Stacja Jagodno 3. Po nitce do szczęścia"
4. Karolina Wilczyńska "Stacja Jagodno 4. Serce z bibuły"
5. Natalia Sońska "Biuro przesyłek niedoręczonych"
6. Agnieszka Lis "Karuzela"
7. Anna Bednarska "Trudny mężczyzna"
8. Natalia Sońska "Garść pierników trochę miłości"
9. Natalia Sońska "Mniej złości więcej miłości"
10. Dorota Schrammek "Dom którego nie było"
11. Maria Ulatowska, Jacek Skowroński " Historia spisana atramentem"gorzata
12. Natalia Sońska "Kropla zazdrosci, morze miłości"
13. Alek Rogoziński "Do trzech razy smierć"
14. Małgorzata Kursa "Nieboszczyk wędrowny"
15. Liliana Fabisińska "Sanatorium pod zegarem"
16. Liliana Fabisińska "Weranda na Czarcim Cyplu"
17. Liliana Fabisińska "Zielarnia nad Sekwaną"
18. Magdalena Witkiewicz  "Czereśnie zawsze muszą być dwie"
19. Kazimierz Kiljan "Smak szarlotki"
20. Julita Strzebecka "Nakarm mnie"
21. Magdalena Kordel "Wilczy dwór. Córka wiatrów"
22. Renata Kosin "Tatarka"
23. Wanda Majer-Pietraszak "Srebrny widelec"
24. Maria Ulatowska, Jacek Skowroński "Tylko milion"
25. Karolina Wilczyńska "Stacja Jagodno 5. Życie jak malowane"
26. Anna Mentlewicz "Pewna pani z telewizji"
27. Kasia Bulicz-Kasprzak  "Po sąsiedzku 1. Dom na skraju"
28. Kasia Bulicz-Kasprzak  "Po sąsiedzku 2. Szlachetne pobudki"
29. Kasia Bulicz-Kasprzak  "Po sąsiedzku . Uzasadnione wątpliwości"
30. Dorota Gąsiorowska "Primabalerina"
31. Natalia Rolleczek "Kuba znad morza Emskiego"
32. Monika Oleksa "Niebo w kruszonce"
33. Dorota Gąsiorowska "?Antykwariat spelnionych marzeń"
34. Anna Litwinek "Czarownica"
35. Lucy Maud Montgomery "Błękitny zamek"
36. Natalia Rolleczek "Kochana Rodzinka i ja"
37. Natalia Rolleczek "Rodzinka Szkaradków i ja"
38. Natalia Rolleczek "Rodzinne kłopoty i ja"
39. Natalia Rolleczek "Wyspa San Flamingo"
40. Krystyna Mirek "Jabłoniowy sad 1. Szczęśliwy dom"
41. Krystyna Mirek "Jabłoniowy sad 2. Rodzinne sekrety"
42. Krystyna Mirek "Jabłoniowy sad 3. Spełnione marzenia"
43. Katarzyna Michalak "Amelia"
44. Natalia Rolleczek "Choinka z MonteBello"
45. Natalia Rolleczek "Rufin z przeceny"
46. Alina Białowąs "Obudź się Karolino"
47. Gabriela Gargaś "W plątaninie uczuć"
48. Anna Tabak "Bursztynowy anioł"
49. Beata Kiecana"Stosunki mega przerywane"
50. Natalia Rolleczek "Cesia"
51. Natalia Rolleczek "Zaczarowana plebania"
52. Anna Bialer "Szczęścia też chodzą parami"
53. Anna Górecka, Andrzej Kopacki "Dwoje"
54. Marta Reich "Morderstwo i cala reszta"
55. Alina Białowąs " Zaufaj mi Karolino"
56. Alina Białowąs "Zostań ze mną Karolino"
57. Ewa Zaleska "Zbyt wielkie serce"
58. Anna Kucharska "Numer telefonu"
59. Joanna Mucha "Wszystko się stało"
60. Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"
61. Alek Rogoziński "Lustereczko powiedz przecie"
62. Magdalena Kordel "Serce z piernika"
63. Dorota Schrammek "Tam gdzie czekał anioł"
64. Joanna Szarańska "Cztery płatki śniegu"
65. Renata Kosin "Aleja siódmego anioła"
66. Magdalena Knedler " Nie całkiem białe Boże Narodzenie"

Jak widać jestem wciąż wierna polskim autorkom (no z wyjątkiem - autorowi czyli Alkowi Rogozińskiemu i współautorowi - Jackowi Skowrońskiemu) i gatunkowi - obyczajówkom, ewentualnie kryminałom, ale są to generalnie kryminały obyczajowe. Wzięłam udział w wyzwaniu czytania książek Natalii Rolleczek, było ich 9, ale muszę przyznać, że ciężko mi się czytało, jednak lepiej czyta się te współczesne. Sporo było książek z biblioteki, kilka kupionych, chociaż muszę przyznać, że staram się już nie kupować książek papierowych, nie mam na nie już kompletnie miejsca, zdecydowanie preferuję e-booki, jednak czytnik jest rzeczą absolutnie wspaniałą, można mieć w nim zawsze duży zapas książek, które nie zajmują miejsca, nie ważą, można go mieć zawsze przy sobie i nigdy lektury nie zabraknie. może problem byłby z zabraniem go na bezludną wyspę, bo jednak beż prądu zbyt długo nie popracuje, ale i tak wystarczy na kilka książek.
Chciałabym w tym roku przeczytać więcej, bo tyle nowosci się ukazuje, ale żeby nadążyć, to chyba należałoby czytać co najmniej 1 książkę dziennie, ale to udaje mi się tylko na działce, latem, kiedy jestem sama i nic nie muszę. Próbuję zacząć przygodę z audiobukami, bo wtedy mogę połączyć dwie pasje, czyli czytanie i dzierganie, ale na razie była to tylko jedna książka, druga wciąż w trakcie, słabo mi idzie, bo jednak nie do konca potrafię się skupić, ale na pewno będę się starała.
Czasem ludzie się pytają jaki  jest cel brania udziału w wyzwaniu "Przeczytam 52 książki w ... roku", na pewno moim celem nie jest bicie rekordów ani ściganie się z innymi, po prostu wiem ile książek przeczytałam, no i jakie, bo często jednak tytuły uciekają.

Żyję

Ech jak zwykle postanowienia sobie, a życie sobie, wciąż sobie obiecuję, że będę pisać regularnie, po czym wychodzi jak wychodzi, Przy czym ostatnio, od kilku miesięcy mam ciężki czas, balansuję na krawędzi depresji, póki co chyba daję radę, ale łatwo nie jest. Staram się jak najwięcej wychodzić z domu, czasem tak bardzo mi się nie chce, ale sama sobie daję kopa w zadek i biegnę.
Z czytaniem też nie jest najlepiej, w 2017 przeczytałam trochę mniej niż w 2016, a w tym to już masakra, ale może potem będzie lepiej, zawsze w marcu - kwietniu jest słabo, bo hurtowo dziergam koszulki na jajka na Wielkanoc, charytatywnie rzecz jasna, czyli pieniądze idą zazwyczaj na jamniki czy inne psie biedy.

Ale poza tym to robótkowo też nie jest dobrze, niby coś powoli dłubię, ale jakoś nic nie mogę skończyć, totalna porażka. Poza tym już trzeci raz w tym roku jestem chora, ja żelazna lady, która nie chorowała, nie wiedziała co to lekarz, najwyżej 1 -2 razy jakiś katar, no nie wiem co się dzieje, chyba to ten wredny Pesel? No a jak już wspominam o Peselu, to w związku z nim zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to życie już za mną, już nic mnie nie czeka, no najwyżej to jedno, co czeka każdego z nas :(

czwartek, 4 maja 2017

Agnieszka Lis "Karuzela"

Agnieszka Lis "Karuzela"
"Że cię nie opuszczę aż do śmierci…
 Renata żyje w nieustannym biegu. Trudno jej znaleźć choćby krótką chwilę tylko dla siebie. Cały dom jest na jej głowie, co przy trójce małych dzieci i ciągle nieobecnym mężu nie jest łatwe. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami. Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna – Renata choruje na białaczkę. Ta wiadomość zupełnie przewraca do góry nogami życie jej i oraz całej rodziny.
Karuzela, to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza, gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok."


To nie jest książka łatwa, lekka i przyjemna, do poczytania na leżaku, raczej lektura trudna, smutna, bez paczki chusteczek nawet się do niej nie zabierajcie. Dla mnie była tym trudniejsza, że duża część akcji dzieje się w szpitalu onkologicznym, z którym niestety mam bardzo złe wspomnienia i dużo żalu, uważam, że pracują tam ludzie nie mający ani trochę serca i empatii, więc dla mnie była to lektura podwójnie stresująca.
Renata jest kobietą po 30, ma trójkę dzieci i męża który rzadko bywa w domu, bo przecież na odpowiedni standard życie trzeba zapracować. Renata jest zajęta od rana do nocy, dzieci trzeba zawieźć do szkoły, przedszkola, dom wymaga mnóstwa pracy, przecież wszystko musi być na najwyższym poziomie, niczego nie można zaniedbać. Renata źle się czuje, nie może wyjść z przeziębienia, jest coraz słabsza, ale przecież nie ma czasu pomyśleć o sobie, iść na badania. Wreszcie jej stan pogarsza się na tyle, że musi iść do lekarza i okazuje się, że to nie zmęczenie, osłabienie ale białaczka. Renata walczy z chorobą, wierzy w to, że wyzdrowieje, przecież nie może być inaczej. Jest coraz słabsza, coraz więcej czasu spędza w szpitalu. Jej rodzice przeprowadzają się do niej, aby zająć się domem i dziećmi, mąż coraz mniej czasu spędza w pracy, jest przy żonie, wspiera ją, opiekuje się nią. Muszę przyznać, że niesamowite było to, ile wsparcia kobieta otrzymywała od rodziny, od przyjaciół, chyba nie każdy może na to liczyć. Ilu mężczyzn ma tyle siły aby wytrwać przy chorej żonie, tak mocno o nią walczyć? Bardzo podobała mi się także postawa jego szefa, który potrafił zrozumieć sytuację Mateusza, mimo "życzliwych" kolegów którzy próbowali zająć jego miejsce. Książka jest gruba, ma 600 stron, ale czyta się ją jednym tchem, całym sercem kibicując Renacie. Myślę, że po lekturze każdy zastanowi się nad tym, czy warto tak pędzić i zatracać się w obowiązkach, nie myśląc o sobie i nie zauważając sygnałów jakie daje nam nasze ciało, przecież wizyta u lekarza i rutynowe badania nie zajmą tak dużo czasu, a zrobione w porę mogą uratować nam życie. Bo przecież mimo wszystkich trudności i problemów warto żyć, świat jest taki piękny!

niedziela, 30 kwietnia 2017

Noworoczne postanowienia a rzeczywistość.

Miałam w tym roku wrócić do systematyczniejszego blogowania, ale postanowienia sobie a życie sobie. Przez 2 miesiące nie miałam komputera, bo wysiadł mi zasilacz, początkowo myślałam, że to laptop zszedł, ale okazało się, że to tylko zasilacz, ale zanim doczekałam się diagnozy trochę czasu upłynęło, a potem naczekałam się na zasilacz, bo panowie w sklepie uznali, że to nie taki jaki mają, tylko inny i za 2 tygodnie będą, ale co z tego, jak i ten nie jest idealny i wciąż mi wypada.
W marcu i kwietniu przeczytałam tylko po 1 książce, bo nie miałam czasu - wspierałam psie nieszczęścia - biedactwa z Ukrainy i nasze fundacyjne jamniki robiąc koszulki na jajka.


Zrobiłam ich w sumie około 100, w tym pomocowych około 70. Tak więc na czytanie czasu zabrakło. Po świętach natomiast biegiem robiłam sobie chustę na wesele, które było tydzień po świętach, testowałam nowy wzór, który bardzo mi się spodobał, no ale trochę pracy przy nim było, i tak nie zdążyłam zrobić oryginalnego zakończenia, zabrakło czasu. Ale i tak uważam że chusta jest piękna.Robiłam ją z lnu, długo myślałam nad kolorem, bo sukienka jest w dość żywych kolorach i początkowo chusta miała ją "uspokoić", ale w końcu jest też w kolorku bardziej szalonym, w planach była jasna, ale koloru który mi się marzył, czyli ecru, z pewnością bardziej uniwersalnego nie było, jaśniejsza zieleń wydawała mi się zbyt mdła no i jest taka, mnie się podoba. Chusta to "Sakura" wzór stworzony przez Aniflodę, który lada dzień pojawi się na Ravelry.


Czytelniczo było fatalnie, ale udało mi się chociaż uczestniczyć w kilku spotkaniach autorskich, które bardzo lubię i staram się nie ominąć żadnego z moimi ulubionymi autorami.
Pierwsze - 1.02 z Alkiem Rogozińskim.


7.02 byłam na spotkaniu z Niną Majewską-Brown w księgarni MDM i muszę powiedzieć, że frekwencja była porażająca, oprócz koleżanki i męża autorki tylko 2 osoby, wstyd Warszawo, nawet brzydka pogoda tego nie usprawiedliwia. 

 


Kolejne spotkanie 28.02 z Agnieszką Walczak-Chojecką prowadzone przez Alka Rogozińskiego, na którym spotkałam wiele moich ulubionych autorek - Magdę Kordel, Agnieszkę Lis, Anię Kasiuk, była także obecna debiutantka Julita Strzebecka, ale niestety wyszła wcześniej i na fotkę się nie załapała.

 



 6.03 miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z Andrzejem Pilipiukiem w mojej bielańskiej bibliotece, pobiegłam oczywiście ze stosiskiem  książek i wreszcie we wszystkim mam autografy, dotychczas miałam je tylko w mich ulubionych "Kuzynkach", jako że mając zawsze mnóstwo książek do podpisu na każdych Targach książki zabierałam tylko 1-2 tego autora, nigdy nie mając pewności czy uda mi się do niego dostać, bo kolejki zawsze są ogromne.



 Tydzień później w tej samej bibliotece  odbyło się spotkanie z Marią Ulatowską i Jackiem Skowrońskim którzy wspólnie wydali już trzecią książkę, a lada chwila ukaże się czwarta.Ponieważ bardzo lubiłam książki które każde z nich pisało osobno polubiłam także te pisane wspólnie i tym spotkaniu też rzecz jasna nie mogło mnie zabraknąć.


29.03 w Szynku Praskim miałam przyjemność uczestniczyć  w spotkaniu z Anią Kasiuk, autorką  jednej z moich ulubionych "Łowisk"


Kolejne spotkanie w bibiliotece na Targówku ze wspaniałą autorką literatury obyczajowej, Gabrielą Gargaś.


I kolejne z Dagmarą Andryką 11.04, autorką książki "Tysiąc" z okazji ukazania się kolejnej książki "Trąf, trąf misia bela", kolejnej na której przeczytanie czekam niecierpliwie, przyznaję, że lubię serie bo przywiązuję się do bohaterów i trudno mi się z nimi rozstać. Spotkanie prowadziła Dorota Stalińska, od wielu lat zaprzyjaźniona z autorką.


Teraz czekam niecierpliwie na Warszawskie Targi Książki, nowości, spotkania z autorami tymi zaprzyjaźnionymi i tymi których dopiero poznam, na razie nawet nie sprawdzałam kto będzie, bo jeszcze tyle może się zmienić, więc dopiero 2-3 dni wcześniej zacznę się cieszyć. 
Myślę, że wkrótce uda mi się napisać coś o książkach które udało mi się w tym roku przeczytać, niewiele ich, ale myślę, że teraz będę miała więcej czasu na czytanie i nadrobię zaległości, bo w czytniku mnóstwo nowości, a i półkach co nieco przybywa, chociaż staram się papierowych nie kupować, bo miejsca już brak.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Kazimierz Kiljan "Zielarka z Bukowej Góry"

Zielarka z Bukowej Góry to siódma, najnowsza powieść Zbigniewa Kiljana.
Bohaterką książki jest młoda, niezwykła kobieta Marta Kurowska, wnuczka osiedleńców spod Lwowa, której dziadek był leśnikiem, a babcia aptekarką i znakomitą zielarką. Marta po ich śmierci odziedzicza leśniczówkę wraz z przylegającym do niej rozlewiskiem, położoną wśród bukowych lasów porastających bazaltowe wzgórze.
Tu od najmłodszych lat, z dala od skupisk ludzkich, spędzała swoje wszystkie wakacje. U boku babci Marceliny poznawała prawa natury, piękno nieskażonej niczym przyrody, przyswajając systematycznie wiedzę na temat ziół, ich znaczenia i sposobów wykorzystywania.
Po ukończeniu studiów farmaceutycznych i przejęciu apteki babci Marta kontynuuje jej misję, niosąc pomoc ludziom ciężko chorym, wobec których lekarze bywają bezradni. Ona staje się dla nich jedynym ratunkiem. Mimo młodego wieku ma ku temu nie tylko stosowną wiedzę, ale i szczególny dar, jaki ofiarował jej los. Preparaty lecznicze młodej zielarki, sporządzane według starych rodzinnych receptur, mają niezwykłą moc i spotykają się z szerokim uznaniem. Dzięki wrodzonej empatii i poświęceniu szybko zaskarbia sobie sympatię i szacunek mieszkańców pobliskiego miasteczka, którzy nazywają ją zielarką z Bukowej Góry...
Jak potoczą się losy młodej, uzdolnionej zielarki? Co czeka piękną i mądrą kobietę, mieszkającą samotnie w głębi lasu? Czy znajdzie ją tu szczęście, a może miłość? Z jakimi tajemnicami rodzinnymi i wydarzeniami z przeszłości przyjdzie jej się zmierzyć? Czy krążące od dziesięcioleci mity o skarbach wywiezionych przez nazistów z zamku Czocha okażą się prawdziwe? 


Kazimierz Kiljan  urodził się we Wrocławiu, dorastał w Kościelniku, obecnie mieszka w Lubaniu. Jest dziennikarzem, poetą i pisarzem. Ma swoim koncie sześć zbiorów wierszy i siedem powieści. Jest człowiekiem niezwykle wrażliwym na piękno otaczającego go świata, otwartym na ludzi i ich przeżycia duchowe. Te ostatnie absorbują autora w sposób szczególny. Lubi i potrafi pisać o uczuciach, o relacjach zachodzących między ludźmi, o ich troskach i marzeniach. Sprzyja temu zapewne płynąca w jego żyłach „gorąca” węgierska krew (po mamie). Jego niedościgłym mistrzem jest Nicholas Sparks, uznawany za mistrza opowieści o miłości.
 
Wujek gooogle  wciąż mi ostatnio podsuwał pod oczy książki tego autora, więc cóż było robić, skoro uznał że to lektura dla mnie zaczęłam szukać co by tu przeczytać.W bibliotekach bielańskich żadnej powieści nie znalazłam, dopiero na Ochocie były 2 pozycje, do których ustawiłam się w kolejce i  dziwo do tej, czyli najnowszej pozycji tego autora udało mi się najszybciej dotrzeć. Przeczytałam i mam mieszane uczucia, szukałam recenzji, byłam ciekawa jak odebrali ją inni, ale żadnej nie udało mi się znaleźć. Czyli to pierwsza opinia o tej książce jaką można znaleźć w internecie. Nie mogę powiedzieć, aby czytało się ją źle, nie wprost przeciwnie, jest ciekawa, pięknie przedstawione krajobrazy, aż chciałoby się choć na krótki urlop wpaść do  leśniczówki, pospacerować po otaczającym ją lesie, wybrać się na grzyby. Widać, że autor opisuje dobrze sobie znane, ukochane miejsca, czyli okolice Lubania,  miejsca swojego zamieszkania. Tylko że...  to wszystko jest takie zbyt piękne, zbyt idylliczne, nierealne. Wiem, książka to fikcja i nie musi mieć zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością, ale jednak mogłaby być trochę bliższa realnego życia. Bo w życiu nigdy nie jest tak, że wszystko się udaje, bohaterka jest piękna, mądra, ma  kochających rodziców, w pracy tylko sukcesy, współpracownicy sympatyczni i lojalni, pieniądze płyną szerokim strumieniem, nie tylko zarabiane ale można powiedzieć spadają z nieba, no i na koniec pojawia się oczywiście książę na białym koniu i  będą żyli długo i szczęśliwie. No może się czepiam, ale książka mnie nie przekonała, cały czas czytając czekałam na jakąś choćby małą burzę, kłopot, żeby bohaterka miała wreszcie choć trochę pod górkę. Nawet bajki nie są aż tak piękne! Bynajmniej lektury nie odradzam, jeśli lubicie takie bajki to przeczytajcie. Ciekawa jestem innych książek autora, widzę, że na LC mają dość wysokie oceny, na pewno po nie sięgnę, aby przekonać się czy świat według Kiljana zawsze jest taki piękny i pozytywny.

niedziela, 1 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016.

Witam wszystkich* w tym nowiutkim 2017 i życzę aby był szczęśliwy, zaczytany, zarobótkowany i spełniał marzenia. Ja po przechorowanym tygodniu poświątecznym (nie było to przejedzenie bynajmniej) i spędzonym głównie w łóżku sylwestrze nie spodziewam się po nim niczego dobrego. No ale chociaż raz udało mi się przez święta nie utyć, a nawet ładnie schudnąć.
* - no wiem, że nikt tu nie zagląda, ale chociaż poudaję że nie gadam sama do siebie :-)

W 2016 przeczytałam w sumie tyle samo ile w poprzednim, ale biorąc pod uwagę, że ostatnio najlepiej mi wychodzi gapienie się w przestrzeń, a robótkowo to już w ogóle jakaś porażka to i tak czytelniczo nie jest źle.  Sporo książek było z biblioteki, staram się minimalizować zakupy, bo naprawdę brakuje mi już rozpaczliwie miejsca na kolejne nabytki, zwłaszcza, że wzbogacam się nie tylko w nabytki książkowe ale i robótkowe nie wspominając o  kartkowych. W 2016 roku biegałam do Empiku na warsztaty Art&Craft i posiadłam dwie nowe techniki - quiling i embosing, ten ostatni nawet wykorzystałam przy produkcji kartek bożonarodzeniowych i na pewno zostanie ze mną na dłużej. Robótkowo zaczęłam bluzeczkę z bambusa w kolorkach cudnych i postaram się ją w końcu doprowadzić do końca, zwłaszcza, że niewiele mi już zostało. Były też oczywiście szydełkowe robótki świąteczne - wielkanocne kurki i pisanki i bożonarodzeniowe gwiazdki i aniołki, które rzecz jasna pofrunęły jako załączniki do kartek.
Co prawda wrzucałam tu jakieś listy przeczytanych książek, ale teraz lista wszystkich które przez cały rok przeczytałam :



Styczeń
1.       Anna Sakowicz „Szepty dzieciństwa” 3.01
2.       Edyta Świętek  „Tam gdzie rodzi się miłość”    6.01
3.       Edyta Świętek „Tam gdzie rodzi się zazdrość”  10.01     
4.       Anna Kasiuk „Lewy brzeg” 13.01
5.       Magdalena Witkiewicz „Po prostu bądź” 24.01
6.       Liliana Fabisińska „ Śnieżynki” 28.01
7.       Dorota Schrammek „Horyzonty uczuć” 30.01
Luty
8.       Maria Ulatowska, Jacek Skowroński  „Pokój dla artysty” 10.02
9.       Dagmara Andryka „Tysiąc” 15.02
10.   Katarzyna Misiołek „Ostatni dzień roku” 21.02
11.   Edyta Kowalska „ Ścieżki życia” 24.02
12.   Małgorzata Gutowska-Adamczyk „Kalendarze” 27.02
13.   Renata Kosin „ Sekret zegarmistrza” 28.02
Marzec
14.   Paula Hawkins „ Dziewczyna z pociągu” 15.03
15.   Agnieszka Krawczyk „Jezioro szczęścia” 19.03
16.   Jolanta Czarkwiani „Nie waż się” 23.03
17.   Ewa Fornella „Leśniczówka” 23.03
Kwiecień
18.   Katarzyna Krenz, Julita Bielak „Księżyc myśliwych” 6.04
19.   Dorota Gąsiorowska „Obietnica Łucji” 16.04
20.   Dorota Gąasiorowska „Marzenie Łucji” 19.04
21.   Ewa Podsiadły-Natorska „ Błekitne dziewczyny” 30.04
Maj
22.   Katarzyna Hordyniec „Poza czasem szukaj” 8.05
23.   Agnieszka Rusin „Przypadkowe spotkanie” 12.05
24.   Anna Nejman „Migda lowy aromat” 27.05
25.   Agnieszka Opolska „Anna May” 31.05
Czerwiec
26.   Anna Sakowicz „Złodziejka marzeń” 4.06
27.   Anna Sakowicz „To się da” 10.06
28.   Katarzyna Pisarska „Wiedziałam że tak będzie” 12.06
29.   Alina Lużynska „Łza przeszłości” 21.06
30.   Małgorzata Gutowska-Adamczyk  „Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy” 26.06
31.    Małgorzata Gutowska-Adamczyk  „Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie” 28.06   
32.    Małgorzata Gutowska-Adamczyk  „Cukiernia pod Amorem. Hryciowie” 30.06
Lipiec
33.   Monika Orłowska „Całuję mama” 2.07
34.   Edyta Świętek „Capuccino z cynamonem” 4.07
35.   Joanna Pypłacz „Krzyk Persefony” 6.07
36.   Krystyna Mirek „Większy kawałek nieba” 8.07
37.   Iwona Banach „Klątwa utopców” 16.07
38.   Alek Rogoziński „ Jak Cię zabić kochanie” 17.07
39.   Marta Guzowska „Chciwość” 20.07
40.   Anna Kasiuk „Mroki Łowisk” 31.07
Sierpień
41.   Agnieszka Walczak-Chojecka „Nie czas na miłość” 4.08
42.   Krystyna Mirek „Wszystkie kolory nieba” 11.08
43.   Magda Rem „Tysiąc róż” 15.08
44.   Joanna Szwechłowicz „Ostatnia wola” 19.08
45.   Joanna Szwechłowicz  „Siła wyższa” 21.08
46.   Katarzyna Michalak „Przystań Julii” 26.08
47.   Magdalena Kordel  „Uroczysko” 28.08
48.   Magdalena Kordel  „Sezon na cuda” 31.08
Wrzesień
49.   Alek Rogoziński „Morderstwo na Korfu” 1.09
50.   Magdalena Kordel  „Okno z widokiem” 5.09
51.   Magdalena Kordel  „Wino z Malwiną” 10.09
52.   Magdalena Kordel  „ Malownicze. Wymarzony dom” 14.09
53.   Magdalena Kordel  „Malownicze.Wymarzony czas” 18.09
54.   Weronika Wierzchowska  „W służbie miłości” 21.09
55.   Magdalena Kordel „Malownicze. Tajemnica bzów” 27.09.
56.   Hanna Greń „Cynamonowe dziewczyny” 30.09
Październik
57.   Magdalena Kordel  „Malownicze. Nadzieje i marzenia” 2.10
58.   Maciejka Mazan „Pina zrób coś” 4.10
59.   Hanna Greń „ Cień sprzedawcy snów”  11.10
60.   Agnieszka Olszanowska „ Listy z dziesiątej  wsi” 16.10
61.   Dorota Schrammek „Na brzegu życia” 20.10
62.   Dorota Schrammek  „Wiatr wspomnień” 21.10
Listopad
63.   Anna Klejzerowicz  „ Sąd ostateczny” 1.11
64.   Anna Klejzerowicz   „Cień gejszy” 8.11
65.   Anna Klejzerowicz  „ Dom Naszej Pani” 16.11
66.   Anna Klejzerowicz „Zaginione miasto” 19.11
Grudzień
67.   Wiesława Maciejak „A życie się toczy” 5.12
68.   Edyta Kowalska „ Ścieżki życia” 10.12
69.   Magdalena Kordel  „Anioł  do wynajęcia” 14.12
70.   Natalia Sońska „Obudż się Kopciuszku”  24.12
71.   Kazimierz Kiljan „ Zielarka z Bukowej Góry” 31.12

Nie jest to zapewne jakaś imponująca ilość, ale chyba nie jest źle. Na 2017 rok spróbuję jednak zrobić kilka postanowień
1. Odkurzyć bloga, czyli wrzucać co najmniej jeden post z książkami miesięcznie - podsumowanie każdego kolejnego miesiąca no i może, oprócz kilku słów o każdej książce może też jeden choćby post o jakiejś konkretnej książce?
2. Zakończyć wreszcie jakieś rozgrzebane robótki, a mam ich kilka oprócz nieszczęsnego bambusika.
3. Wrzucać oczywiście moje robótkowe dokonania na bloga.
4. Wrzucać tu relacje ze spotkań autorskich, na których bywam i to często. 

Co mi z tego wyjdzie? Zobaczymy, ale będę się starać.
Jaki był ten miniony rok? Chyba niezły, sporo spotkań autorskich, targi - byłam nie tylko w Warszawie, jak zawsze ale wybrałam się także do Krakowa, nie planowałam tego bynajmniej, ale ponieważ nie udało mi się, ze względów rodzinnych być na FLK w Siedlcach to stwierdziłam, że coś od życia mi się należy i pojechałam do Krakowa. Jakie wrażenia? Szczerze mówiąc raczej negatywne, hala na końcu świata, daleko od komunikacji, ciasno, bałagan - stoiska niby kolejno, ale w takich jakby kwadratach, nie jedno za drugim, więc non stop jakiegoś z obłędem w oku szukałam. Chyba tego doświadczenia nie powtórzę, chociaż towarzystwo nieco mi te niedogodności rekompensowało. No właśnie towarzystwo - wreszcie po spotkaniach nie biegam sama - Magda z Książkowych Wyliczanek i Natalia z Recenzji Natalii towarzyszą mi najczęściej (w Krakowie też między innymi z nimi byłam), odkryłam też w swoim bloku dziewczynę o podobnych gustach literackich, więc też często biegamy na te same spotkania autorskie. Mam też kilka bliskich koleżanek robótkowych, więc mam nadzieję, że ich pracowite towarzystwo zmobilizuje i mnie do większej aktywności na tym polu. To wszystko chyba odnośnie podsumowania  roku 2016 i planów na 2017.

wtorek, 25 października 2016

Przeczytane w sierpniu.

41.Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na miłość"
42. Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba"
 43.Magda Rem "Tysiąc róż"

"Michał i jego żona Elżbieta wiodą spokojne życie w domu na uboczu. Regularnie włączają zraszacz, rozmawiają z sąsiadem, odwiedza ich listonosz, mają swoje nawyki i zwyczaje. O stałej porze słychać stukot maszyny do pisania. Bo Elżbieta jest pisarką popularnych romansów, Michał zaś grafikiem projektującym okładki. Tak było.
 Jeszcze do wczoraj. Bo już tak nie będzie.
Jedna chwila zmienia ich życie w teatr pozorów. Tylko kto w nim obsadza role?
Znakomicie skonstruowana powieść psychologiczna z elementami thrillera. Hitchcockowskie klimaty – atmosfera rodem z Psychozy… i wyczekiwanie na pojawianie się matki Normana." 

Thriller psychologiczny, wciągający ale mocno mroczny. Z pozoru dobre małżeństwo - ona pisząca popularne romanse, on grafik komputerowy projektujący okładki do jej książek. Co ich łączy? Miłość czy nienawiść? Czasem granica między tymi dwoma uczuciami bywa bardzo krucha. Co doprowadziło Michała do tak gwałtownych czynów? Czy uda mu się wcielić w życie skomplikowany plan, który pomoże mu uniknąć odpowiedzialności za swój desperacki czyn skoro wciąż dzieje się coś co może spowodować jego klęskę? Jak to możliwe, że w pewnym momencie zaczynamy do pewnego stopnia rozumieć mordercę? Książka trzyma do końca w napięciu, ale na pewno nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna.

 44. Joanna Szwechłowicz "Ostatnia wola"

"Pasjonujący kryminał retro w duchu mistrzyni gatunku, Agathy Christie. Gromadka dalekich krewnych odciętych od świata, połączonych wzajemną podejrzliwością i zbrodnią. Dla smakoszy klasyki w nowej, wybornej odsłonie.

30 grudnia 1938 roku krewni baronowej Wirydianny Korzyckiej, zwabieni przez nią podstępem, stawiają się karnie w pałacu, prawie w komplecie. W liście poinformowała ich, że w sylwestra zamierza rozstać się z życiem. Na własnych warunkach." 


 To druga książka Joanny Szwechłowicz, po debiutanckiej "Tajemnicy szkoły dla panien , która z lekka mnie rozczarowała, ale ponieważ hasło "kryminał retro" działa na mnie zachęcająco, postanowiłam dać szansę autorce i tym razem nie żałowałam wyboru lektury.
Kilka osób z rodziny zostaje zaszczyconych zaproszeniem na uroczystą sylwestrową kolację, na której ma być odczytany testament baronowej. Według jakiego klucza zostały wysłane zaproszenia? Kto dostanie spadek? Te rozważania przerywa śmierć baronowej i jednego z członków rodziny, niestety zostają on zamordowani. Z powodu ogromnych opadów śniegu pałac zostaje odcięty od świata, morderstwa mógł dokonać tylko ktoś z obecnych. Benedyktyn ojciec Aleksander Herbst próbuje znaleźć mordercę, czy mu się to uda? Przeczytajcie warto.

45. Joanna Szwechłowicz "Siła wyższa"

"Marzec 1939 roku. Poznański proboszcz, ksiądz Wojciech Kalinowski, znika w tajemniczych okolicznościach. Aby uniknąć skandalu, zamiast policji śledztwo mają poprowadzić benedyktyni − ojciec Aleksander Herbst, dyskretny i obdarzony umiejętnością rozwiązywania zagadek, oraz ojciec Florian Myszkowski, przekonany, że ważniejsze od odkrycia prawdy jest „dobro Kościoła”.
Ślady prowadzą ich do Krynicy, do pensjonatu panien Malickich, które nie tracą wiary w zamążpójście i na każdego gościa płci męskiej patrzą z nadzieją. Zakonnicy w średnim wieku, którzy dla dobra śledztwa wchodzą w role urzędników państwowych, nie stanowią dla nich wyjątku.
We wspólnej przestrzeni pensjonatu bracia spotykają rozmaite indywidua. Jest wśród nich i sam ksiądz Wojciech, który przyjechał tu targany wyrzutami sumienia po śmierci swojego wikariusza, bratanka sióstr Malickich.
Zanim jednak sprawę udaje się wyjaśnić, benedyktyni stają w obliczu kolejnej zagadki – tym razem z morderstwem w tle... 


To trzecia książka Joanny Szwechłowicz, łatwo dałam się wciągnąć w świat przedwojennej Krynicy, w kolejne śledztwo prowadzone przez benedyktyna ojca Aleksandra Herbsta przy pomocy ojca Floriana Myszkowskiego. Co jest ważniejsze - prawda czy dobro kościoła, czy lepiej wyjaśnić sprawę czy ukryć co kryje się za zniknięciem proboszcza? Świetnie zarysowane postaci, atmosfera przedwojennego kurortu - przeczytałam z przyjemnością i z pewnością sięgnę po kolejne książki autorki.

46. Katarzyna Michalak "Przystań Julii"

"Przewrotny los połączył trzy kobiety mieszkające przy uliczce Leśnych Dzwonków. Szczęście ma jednak to do siebie, że nie trwa długo, a przyszłość skrywa wiele niespodzianek, nie zawsze radosnych…
Julia postanowiła zacząć wszystko od nowa. Spakowała do samochodu dorobek całego życia i ruszyła przed siebie, byle dalej od rozczarowań i zdrady. Czuła, że mały domek w Bieszczadach może stać się jej bezpieczną przystanią, nie wiedziała jednak, co ją czeka na końcu drogi.
Gosia i Kamila, przyjaciółki Julii z Milanówka, muszą zmierzyć się z mroczną tajemnicą, przez którą już utraciły najbliższą im osobę. Łukasz zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. W tej grze stawką jest życie kogoś, kogo kocha. Jeden błąd i nadzieja znów zmieni się w rozpacz."

"Przystań Julii" to trzeci tom Trylogii Kwiatowej. Szczerze mówiąc długo nie mogłam zabrać się za tę książkę, bo dawka problemów i nieszczęść jakie zafundowała swoim bohaterkom autorka w poprzednich tomach mocno mnie zniechęciła.
Julia straciła wszystko, został jej tylko odziedziczony po ciotce niewielki domek w Bieszczadach, gdzie postanawia wyjechać, zostawiając za sobą warszawskie problemy, ale także najbliższe przyjaciółki - Kamilę i Małgosię. Nie jest jej łatwo, bo musi sama o siebie zadbać, zarobić na swoje potrzeby, ale powoli jej życie zaczyna się układać. W jej życiu pojawia się nawet miłość - porzucony kiedyś narzeczony daje ich uczuciu kolejną szansę.Gorzej dzieje się u Małgosi, załamanej po śmierci Jakuba, ale i dla niej los przygotował niespodziankę. Kamili też nie brakuje problemów, ale jak zawsze przyjaciółki wzajemnie się wspierają i pomagają sobie w trudnych chwilach. Akcja książki toczy się wartko, autorka wplotła nawet wątek sensacyjny. Muszę przyznać, że książki pani Kasi czyta się szybko, emocji podczas lektury nie brakuje. Mam wrażenie, że jednak ten tom trylogii był nieco pogodniejszy niż poprzednie.

47. Magdalena Kordel "Uroczysko"  klik
48. Magdalena Kordel  "Sezon na cuda"  klik